Być sobą
Co to
znaczy „być sobą”? Czy to, że nie udajemy kogoś innego? Czy
może to, że mówimy zawsze swoje zdanie? Czy też może to, że
lubimy samych siebie i niezależnie z kim spędzamy czas, zachowujemy
się podobnie? A może to bycie szczerym wobec siebie? Czy łatwo być sobą? I czy to w ogóle jest możliwe,
zawsze być sobą?
Myślę,
że „być sobą” nie jest łatwo. Często się mówi, że
najważniejsze jest pierwsze wrażenie. Staje się to szczególnie
istotne, gdy np. idzie się na rozmowę kwalifikacyjną. To
powiedzenie pokazuje pewną prawdę. Że patrzymy na drugiego
człowieka zbyt powierzchownie. Zbyt często liczy się to, co widać
na pierwszy rzut oka. W krótkich zetknięciach ze sobą, ale często
też i w tych dłuższych. Jak często zatrzymujemy się tylko na
tym, co drugi człowiek nam pokazuje? A jak rzadko wysilamy się,
żeby zobaczyć to, co jest w nim, w środku?
Myślę,
że z tego powodu większość z nas zakłada na co dzień maskę. A
pod nią chowa swoją prawdziwą twarz. Bo maskę możemy zdjąć,
nałożyć, możemy zmieniać maski, w zależności od człowieka, z
którym się spotykamy. W filmie szwedzkiego reżysera Bergmana „Ansiktet” („Twarz”), człowiek, który nałożył maskę,
chciał stworzyć wokół siebie tajemniczą aurę, dzięki której
był dla otoczenia bardziej interesujący, wzbudzał poważanie. Czy
tak było do końca? Kto chce się dowiedzieć, powinien obejrzeć
film.
Kolejnym
przykładem zakładania maski na co dzień jest zawód clowna.
Niezależnie od tego, czy jest on wesoły czy smutny, jego maska
zawsze się uśmiecha. Francuski raper Soprano w utworze „Clown”
śpiewa „ … Chowam się za tym anielskim uśmiechem przez długi
czas/ Nie wiem, jak się cofnąć, ale kim jestem naprawdę? ...”
Soprano pokazuje całym utworem jak czuje się ktoś, kto na co dzień
zakłada maskę. Pojawiło się we mnie pytanie, dlaczego ktoś
wybiera zawód clowna?
No
właśnie. Jeżeli nie pozwolimy sobie na „bycie sobą”, to co
nam wtedy pozostaje? Zakładanie „maski”. Lub jak w książce
Witolda Gombrowicza przybieranie „gęby”. Będziemy za każdym
razem inni, dopasowując się do każdego człowieka? Czy to da nam
spokój i radość życia? Pozwoli na akceptację samego siebie?
Myślę, że nie. Będzie to raczej zmuszało nas do ciągłej walki
ze sobą i będzie szargał nami wciąż niepokój. Bo będą się
pojawiać pytania: Co będzie, jeżeli zdejmiemy maskę? Czy dalej
będziemy lubiani? Czy Ci co są z nami będą chcieli dalej z nami
być? A co, jeżeli nie? Powinniśmy wiedzieć, że ci, co nas nie rozumieją i
zrozumieć nie chcą, są z nami z powodu maski, która im się
podoba. A jeżeli ją chociaż na chwilę zrzucimy, to będą się
dziwili. Przyzwyczaili się przecież do nas w masce. Czyli nie do
nas, tak naprawdę.
Więc
czy nie warto od początku być sobą? Bo Ci, którzy nas nie lubią bez maski, i tak by nas nie docenili. Cokolwiek byśmy nie
zrobili. A Ci, którym spodobamy się bez maski, będą nas lubili
niezależnie od tego, co danego dnia zrobimy. Bo jeżeli staliśmy się dla kogoś naprawdę
ważni, to dlatego, że ujęły go nasze prawdziwe cechy, i te
lepsze, i te gorsze.
Jest
takie piękne opowiadanie napisane przez Anthony de Mello w książce
„Śpiew ptaka” pt. „Nie zmieniaj się”. Nie jest bardzo
długie, ale zbyt długie na bloga. Tak więc napiszę tylko
najważniejsze zdania. Najważniejsze wg mnie. W Internecie można
znaleźć całe opowiadanie.
„ …
Wszyscy ciągle mi mówili, żebym się zmienił. … A ja się
obrażałem, choć zgadzałem się z nimi. I chciałem się zmienić,
ale nie potrafiłem pomimo wysiłków. … … Aż pewnego dnia
najlepszy przyjaciel powiedział mi: - Nie zmieniaj się. Bądź,
jaki jesteś. Tak naprawdę to nieważne, czy się zmienisz, czy nie.
Kocham cię, jakim jesteś, i nie mogę przestać cię kochać. …
…”
Właśnie
o to chodzi. Jeżeli stajemy się dla kogoś ważni, to nieważne ile
mamy zalet a ile wad. Bo prawdziwi przyjaciele widzą sercem, czyli więcej niż tylko to co widać. I widocznie pasuje im to, co sobą naprawdę reprezentujemy. Jezus wybierał
pozornie słabych ludzi na swoich uczniów. Bo wiedział, że oni
widzą i czują więcej. Nawet jeżeli wszystkiego nie rozumieją. Ale dawał im swoją miłość i zaufanie,
nawet gdy upadali. Dlatego byli potem dużo silniejsi od tych
pozornie silnych. Nie musimy więc udawać, pokazywać się ciągle od najlepszej strony, ani robić wrażenie. Dla prawdziwych przyjaciół jesteśmy ważni my
sami. Dlatego warto być sobą, żeby zachować to, co w nas
najcenniejsze. Bo prawdziwy przyjaciel zawsze to zauważy. Nawet
jeżeli nie od razu to po jakimś czasie. Jak w tym opowiadaniu. Chce
zrozumieć, bo jesteśmy dla niego ważni. Nie rezygnujmy więc nigdy
z siebie Nie krzywdźmy siebie z obawy, że możemy skrzywdzić
innych. Nigdy nie dogodzimy wszystkim. Pozwólmy sobie na siebie. Na
bycie sobą.
I tak
jeszcze na koniec, dla dodatkowej refleksji, słowa z utworu „W
górę patrz”. Śpiewa Artur Gadowski z zespołu IRA. „Pozostaniesz
bezimienny, gdy się wtopisz w tłum/ Nie zawrócisz wtedy biegu
spraw/ Kto na drobne się rozmieni, nie poskłada już/ I nie będzie
sobą, choćby chciał/ ...”
Droga Bożen pozwolę sobie nie zgodzić się, albo inaczej uważam że taki punkt widzenia jest bardzo idealistyczny. Gdy czytam Twoje wpisy to widzę w tym świat idealny, który moim zdaniem nie istnieje. Tu ziemia. Uważam że dojrzałość i mądrość człowieka to także pogodzenie się z tym że ten świat nie jest idealny, że rzeczywistość nie jest czarno-biała tylko ma wiele barw: jasnych, ciemnych, szarych itp. Bardzo często mamy w życiu do czynienia z ludźmi, którzy nas irytują, są trudni, toksyczni itp. Musimy się uczyć z nimi przebywać radzić sobie, nie dać się zranić czy sprowokować. I musimy wtedy założyć maskę, bo to jest nasz mechanizm obronny. Często też musimy zakładać maski np. to co piszesz idąc na rozmowę kwalifikacyjną, pracując z chorymi ludźmi, podejmując trudne decyzje, biorąc odpowiedzialność za coś ważnego itp. itp. i takich przykładów można by wymienić mnóstwo. Po prostu uważam że maska to niekoniecznie jest rezygnacja z siebie czy jakaś krzywda - często jest takim ochronnym pancerzem jak ubranie które ułatwia życie nam i otoczeniu albo właśnie chroni przed skrzywdzeniem ze strony innych. I trochę masek w życiu nam pomoże a nie zaszkodzi i jest bardzo potrzebne bo w życiu spotykamy nie tylko prawdziwych przyjaciół, a raczej bardzo rzadko na co dzień mamy samych przyjaciół. Oto przykład: dziś od rana spotkałam wielu ludzi i z wieloma rozmawiałam i załatwiałam różne sprawy głównie dla dobra studentów- udało się pomyślnie i myślę że to był dobry dzień. Ale widzisz nie sądzę żeby ktoś z tych ludzi chciał się zastanawiać nad prawdziwą naturą i głębią mojej istoty i vice versa. Po prostu nie ten czas i miejsce, a ja nie nazywam tego powierzchownością tylko pracą i obowiązkiem. Osoby z którymi spotykam się na co dzień czy z którymi pracuję często mają inne poglądy, inne priorytety niż ja. Uczę się akceptować rzeczywistość taką jaka jest, a nie uciekać od niej w świat idealny. A co do prawdziwych przyjaciół to myślę że jak ktoś spotka dwóch czy trzech w całym swoim życiu to jest ogromnym szczęściarzem. Przepraszam jeśli napisałam cos przykrego, naprawdę nie chciałam Ci zrobić żadnej przykrości.
OdpowiedzUsuńDziękuję za komentarz Magdalen. Nie, nie zrobiłaś mi żadnej przykrości. Po to są komentarze, żeby wymieniać się myślami. Tym bardziej, że słowa można interpretować różnie. Ja nie uciekam w idealny świat. Ja po prostu wierzę, że warto zakładać lepszą opcję. Ale wiem też, że nie da się z każdym być takim samym, dlatego napisałam, że większość z nas zakłada na co dzień maski. Jeżeli mam np. różnych uczniów, to dopasowuję sie do nich, do ich tempa, do ich potrzeb, bo to jest skuteczna metoda nauczania. Jeżeli spotykam się z kimś, kto jest toksyczny, to chowam to co czuję w sobie, nie pokazuję mu mojego wnętrza, nawet trochę. Bo po co. Wiem, że czasem trzeba być dyplomatą i szczerość nie byłaby mądrym wyborem. Skupiłam się w tym tekście raczej na aspekcie, że czasem zbyt długo udajemy kogoś innego, chociaż nie ma takiej potrzeby i to jest dla nas szkodliwe. Albo nie próbujemy siebie lepiej poznać i gorzej przez to znosimy to co przynosi życie. Ale też na tym, że często ktoś popatrzy na drugiego poprzez stereotypy, np. ten nie jest towarzyski, a to nie będzie umiał pracować w grupie, lepiej wziąć innego. Albo ten jest za stary, co on tam rozumie się na współczesności. A ten za młody, to jeszcze życia nie zna. I gdy słyszymy tego typu stwierdzenia, to niejednemu potem trudniej się odnaleźć w rzeczywistości. A gdybyśmy nie pozwolili sobie niczego wmawiać, nie bralibyśmy sobie tego do serca. Ale "bycie sobą" to jest trudny temat i tymi dwoma komentarzami tematu nie wyczerpiemy. Po to zadałam kilka pytań, zarówno do własnej refleksji jak i do pisania komentarzy.
UsuńDziękuję za komentarz, rzeczywiście "bycie sobą" to jest trudny temat i bardzo długo można by mówić i pisać na ten temat. Dla jednych oznacza patrzeć w górę a dla innych patrzeć dookoła siebie. Ja akurat należę do tej drugiej grupy. Pozdrawiam serdecznie.
UsuńMagdalen, jeszcze taka jedna rzecz, o której nie wspomniałam w tamtym komentarzu. Są ludzie, którzy nie umieją zakładać masek i są sobą za cenę odrzucenia lub poczucia wyobcowania. Myślę, że ten post napisałam między innymi po to, żeby uwrażliwić ludzi na ludzi. Bo to, że nie każdy może stać się przyjacielem, to oczywiste. Nie cenilibyśmy tak tych prawdziwych przyjaciół. Po to jest na świecie zło, żeby umieć cenić dobro. Ale więcej empatii dobrze by nam, jako ludziom, zrobiło. Świata nie zmienię, ale jeżeli chociaż kilka osób się trochę więcej nad różnym aspektami życia zastanowi dłużej, to będę miała poczucie, że warto pisać. Pozdrawiam ciepło.
UsuńZgadzam się Bożunia, bardzo ważne jest bycie sobą, oczywiście w niektórych sytuacjach niestety trzeba trochę zacisnąć zęby i dostosować się do sytuacji, która wymaga od nas pewnych zachowań, ale właśnie ważne jest to aby też umieć zachować jakiś bilans i wiedzieć, gdzie leży granica i też pamiętać, aby niczego nie robić wbrew sobie :)
OdpowiedzUsuńDziękuję Ci bardzo za Twój komentarz. Dodałaś ważne zdanie w tym temacie. Bo o to też mi chodziło. Żeby starać się nie robić niczego wbrew sobie. Bo to przynosi z czasem żal, że nie żyło się naprawdę. Jak to widać u bardzo wielu starszych ludzi. Pozdrowionka :)
UsuńTak ja też widzę u wielu starszych ludzi żal i złość że nie żyli naprawdę, myślę że to okropne takie poczucie że tyle lat żyło się wbrew sobie.
Usuń