Toksyczni ludzie



Dzisiaj chciałam się zająć toksycznymi ludźmi w naszym otoczeniu. W naszej rodzinie, w sąsiedztwie, w pracy. Jak odróżnić osobę toksyczną od osoby krytycznej, ale pozytywnej?
To bardzo trudne.
Bo osoba toksyczna najczęściej jest towarzyska, głośno mówi swoje zdanie, uchodzi za aktywną i często jest aktywna. Dużo robi dla innych i patrząc na nią wydaje się nam, że jest ucieleśnieniem dobra. Więc gdy od czasu do czasu puszcza nam krytyczne uwagi, przyjmujemy je prawie że z pokorą. Tyle, że z każdą kolejną uwagą zaczynamy odczuwać niepokój lub złość, z czasem nasze poczucie własnej wartości zaczyna się zmniejszać. Bo nie wiemy o tym, że „przyciągnęliśmy” do siebie taką osobę, bo już mieliśmy nadwyrężone poczucie własnej wartości. I dlatego staliśmy się jej „łupem”. Bo taka osoba jest dla wielu (bywa, że dla większości ludzi) bardzo życzliwa i ich nie krytykuje. Tak jakby wiedziała, że ci są na nią odporni. Albo, że zaczną jej unikać. Ale toksyczna osoba zawsze musi mieć kogoś, na kim będzie mogła swoją negatywną energię wyładować. Trochę tak jakby karmiła się energią tej osoby i dzięki temu miała tyle własnej. Bo ze swojego „łupu” wysysa radość życia, wiarę w siebie oraz jego siłę. Taka, zaatakowana toksynami osoba, z czasem zaczyna rzeczywiście pracować gorzej, wyglądać gorzej i w ogóle zachowywać się jakoś inaczej. Co powoduje, że toksyczna osoba intuicyjnie zwiększa siłę lub częstotliwość „ataku”. A jej „łup”, już mocno osłabiony, w duchu przyznaje jej rację: faktycznie, ma rację, do niczego się nie nadaję. Jest to już sytuacja skrajna, sytuacja osoby, która ma do czynienia albo z bardzo mocno toksyczną dla siebie osobą, albo wręcz z kilkoma. To doprowadza ją do takiego stanu, że niewiele już potrafi dla siebie sama zrobić. Więc atakuje siebie robiąc sobie krzywdę na różne sposoby, zaczynając od nerwic poprzez nałogi, a na odebraniu sobie życia kończąc. Bywa że z bezsilności atakuje nie siebie, a osobę trzecią i w ten sposób nakręca się spirala toksyczności wśród ludzi.
Ale częściej zdarza się na szczęście tak, że człowiek, który zderza się w swoim bliskim otoczeniu z toksyczną osobą, czy to w rodzinie czy to w pracy, ma jeszcze wokół siebie inne osoby. Takie, które go akceptują, lubią, szanują. Jest dla nich kimś ważnym, kolegą, przyjacielem czy wręcz bliską osobą. I to w dużym stopniu równoważy toksyczne działanie tamtej osoby.
Ale dopóki nie odetniemy kontaktu z toksyczną osobą lub nie nauczymy się jak sobie z nią radzić, zawsze wyjdziemy z takiej relacji mniej lub bardziej pokaleczeni, gdyż jej negatywny wpływ na nasze zdrowie fizyczne jest ogromny. Zawsze go niszczy, bo taka relacja wiąże się ze stresem i przeciążeniem nerwów. Nie odrzucajmy więc dobrych relacji i dobrych przyjaźni, dbajmy o nie i je pielęgnujmy, bo to jest jedyny sposób, żeby zachować siłę i skutecznie dbać o siebie. Pomimo toksyczności innych.

A jak odróżnić, kto nas krytykuje życzliwie a kto nas truje?

Krytyka, która nie rani, a buduje, to taka, gdy czujemy, że osoba, która nas skrytykowała, szanuje nas i ceni. I dobrze się z nią na co dzień czujemy. Nie musimy się pilnować, czy dobrze się zachowaliśmy, czy użyliśmy właściwego słowa. I ta krytyka jest sporadyczna. Oraz dotyczy konkretnego zachowania lub konkretnej cechy. Ale w międzyczasie od tej osoby usłyszeliśmy też słowa dobre, co zwiększa w nas radość życia. Toksyczna osoba natomiast tak formułuje swoje uwagi, że czujemy się przy niej gorsi, a co gorsza wydaje nam się, że ona ma rację.
Bo ta osoba często porównuje nas do siebie jak nie słowem, to zachowaniem i zawsze w tym porównaniu my przegrywamy. Taka osoba między słowami daje nam do zrozumienia, że jest lepsza. Nie zawsze jest łatwo to rozpoznać, bo granice między toksycznością a przyjazną krytyką nie są tak oczywiste; nierzadko do częstej krytyki dochodzą pewne inne zachowania, jak cynizm, złośliwość czy niewerbalna agresja. Ale gdy te zachowania dołączą do krytyki, czasem pomogą nam się szybciej zorientować, że coś jest nie tak.
W tym wszystkim musimy pamiętać jednak o jednej bardzo ważnej rzeczy. To nie jest tak, że są określone osoby, które są toksyczne, a inne nie. Prawie każdy może stać się toksyczny dla kogoś, bo to nie zależy tylko od tego, że jesteśmy „dobrzy” czy „źli”, ale jaki mamy do siebie stosunek, jak duże zaufanie do danego człowieka, albo jak duży jest jego brak pomiędzy nami. Słowa jednych ranią nas od razu, słowa innych brzmią nawet gorzej, ale nas nie ranią. Lub ranią, ale szybko o nich zapominamy.
Dlatego tak ważne są chwile wyciszenia, chwile spokoju i wręcz samotności, żebyśmy umieli wyłowić na co dzień, kto w naszym otoczeniu jest dla nas toksyczny, a kto tylko życzliwie krytyczny.






Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Świat w którym żyjemy

O przyjaźni