Moc i słabość



„Moc bowiem w słabości się doskonali”. Myślę, że niejedna osoba to słyszała. Może przeczuwa, że to z Nowego Testamentu, a może wie. Ja jeszcze dodam, że słowa te powiedział Jezus do Pawła. A Paweł po chwili namysłu odpowiedział „Najchętniej więc będę się chlubił z moich słabości, aby zamieszkała we mnie moc Chrystusa.”

Wiem, że nie każdy, kto przeczyta te słowa, jest wierzący. I może mu to przeszkadzać, że odwołuję się do Boga. Ale mi nie przeszkadza, że ktoś nie wierzy, albo wierzy inaczej niż ja. Ja mam prawo wierzyć i z wiary czerpać siłę. Ktoś inny ma prawo do innych poglądów. I ja to szanuję. Ale zdecydowałam się pokazywać wiele ziemskich spraw i problemów przez pryzmat wiary, bo zbyt mało się o tym mówi, a zbyt wiele osądza. A dla mnie wiara jest źródłem siły. Bo mam w sobie dużo ludzkich słabości, nieraz jestem bardziej słaba niż silna, ale wiem, że sobie poradzę. Bo ufam Bogu. Miewałam swoje kryzysy, momenty prawie odejścia, ale jednak nie odeszłam. Coś mnie trzymało.

Ale nie buduję mojej wiary na Kościele, który składa się z takich samych ludzi jak my, ale na Biblii. Trochę jak robią to protestanci, chociaż jestem katoliczką. Dlatego wolę nazywać się chrześcijanką, jak pierwsi chrześcijanie. Trochę cofamy się z naszą wiarą do tamtych czasów. Bo już niedługo mało kto będzie naprawdę wierzył. W Boga. W Szatana. Już przez sam fakt, że mało kto wierzy w Szatana, daje mu to moc, żeby nas stopniowo, człowieka po człowieku, od Boga odrywał. Szatanem się bardziej straszy niż się w niego wierzy. Kościół też się do tego przyczynia, na wiele sposobów, jakby zawarł sam pakt z diabłem, jak kiedyś przysłowiowy Pan Twardowski. Ja korzystam z kościoła na zasadzie: idę, żeby czegoś posłuchać i może coś dobrego usłyszę i wtedy to przyjmę. Jakoś samo wtedy zostaje, żeby odżyć we właściwym momencie. Innym razem, gdy nie będę czuła w tym Boga, odrzucę. Bo czuję wtedy wewnętrzny opór. Niewiele jest dobrych kazań, ale jak już się trafią, to bardzo ubogacają. I dla tych pojedynczych dobrych uduchowionych słów, do kościoła chodzę. Nieraz mnie on oburza, czasem mocno boli, że to co powinno dawać siłę, niszczy lub osłabia u ludzi wiarę, ale „kto jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci kamieniem”. Dlatego nie osądzam, chociaż się z wieloma sprawami nie zgadzam.

Nam, ludziom, łatwiej wierzy się w naukę, w pieniądz, w sukces, w kosmos. Bo to jest dla wielu bardziej namacalne. Ale to siły nie daje. Najwyżej na jakiś czas. Ale to jest powierzchowna siła, jeżeli oparta tylko na tym. Prędzej czy później słabnie. Bo wszystko, co nie ma duszy, jest ulotne. Nie twierdzę, że to co wymieniłam nie ma wartości. Oczywiście, że ma. I jest na co dzień potrzebne. Pieniądz. Sukces. Ale one powinny być elementem życia, a nie życiem samym w sobie, jak to się dzieje u wielu z nas. Jeżeli wierzymy w coś ulotnego, to to coś, gdy zniknie czy się skończy, pozostawia nas w głębokim kryzysie, niejeden nie jest w stanie się po nim podźwignąć.
Sam fakt, jak łatwo ludzie rzucają oskarżeniami. Jak łatwo się wzajemnie potępiają. Dziennikarze chętnie przekręcają słowa, którymi krzywdzą, sami już do końca nie wiedząc dlaczego. To pokazuje jak ważne są w życiu trwałe wartości, żeby te trudne momenty przetrzymać. Żeby mieć na to siłę.

Oprócz wiary potrzebujemy też ludzi. Tych, co nas rozumieją. Tych, dla których jesteśmy ważni. Tych, „z którymi możemy konie kraść”. Czyli robić tak naprawdę wszystko. Bo oni są naszą przystanią podczas burz, bo pomagają przetrwać trudne momenty, momenty słabości, bo są namacalni. Gdy coś powiedzą, usłyszymy. Gdy napiszą, zobaczymy. I mamy pewność, albo przynajmniej jakiś jej element. Bo wierząc, czasem możemy myśleć, że nam się coś wydaje. Tak nie jest, ale przez to że Boga nie widać, tak możemy się nieraz czuć.

Natomiast ludzie są widzialni, w każdym z nich jest coś, co może nam pomóc lub zaszkodzić. Dlatego trzeba mądrze wybierać. Nie zawsze się da. Ale trzeba szukać okazji, żeby poznawać właściwych ludzi dla siebie. Bo nie każdy jest właściwy dla każdego. Czasem los sam postawi nam kogoś na swojej drodze. Czasem podejmując pewne decyzje, spotykamy przy okazji właściwych dla nas ludzi. A czasami los jest przekorny i zaczyna naszą przyjaźń od wymiany odmiennych poglądów :) Ale ważne jest to, gdzie możemy spotykać ludzi, którzy mogą nas wspierać, nawet gdy sami nie zawsze są silni. Trudniej na dyskotece, łatwiej w górach.

Żeby nabierać sił, powinniśmy też troszczyć się o innych. Nieważne, czy jesteśmy silni czy słabi. Bo niezależnie od tego, ile jest w nas siły, zawsze jest ktoś, kto może jej mieć mniej. To takie wzajemne napełnianie zbiornika emocjonalnego. Jeżeli zatroszczymy się o kogoś, dodamy mu siły. Jeżeli ktoś zatroszczy się o nas, da nam siłę. A Ci najsłabsi, czyli dzieci oraz zwierzęta, potrzebują tego w sposób szczególny. Ale i w nas jest wewnętrzne dziecko. Które nieraz potrzebuje, byśmy umieli mądrze zatroszczyć się o nie. Wtedy będzie nam łatwiej dzielić się z innymi naszą dobrą energią, nie tylko jej nie tracąc, a wręcz pomnażając. „Bo dzielona troska jest połową troski, a dzielona radość jest podwójną radością”


Komentarze

  1. Ja też, rozmawiając o różnych kwestiach, nawet z ateistami czy osobami, które nie wiem, w co wierzą, przywołuję nieraz Biblię czy inne chrześcijańskie treści.
    Jeśli cytuję Bergmana, Tarkowskiego, Žižka, to czemu nie Biblię? Ona również zawiera uniwersalne treści, ukazujące jakąś perspektywę, myśli warte rozważenia. Nie tylko w kwestiach religijnych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biblia jest księgą, która ukazuje nasze wady i zalety jako ludzi. Ale i nasze możliwości. Czyli to, że od samego początku dziejów nawet Ci, co zostali wybrani przez Boga mieli swoje słabości i momenty upadku. Ale gdy żal ich był prawdziwy, to często potem stawali się tak silni, że dokonywali czynów przekraczających nasze zwykłe ludzkie możliwości. Bóg chętnie wybacza, bo On woli zbłąkane owce, którym jest co wybaczać, niż tych którzy uważają, że są tak wspaniali, że Boga w ogóle nie potrzebują. Jak na przykład faryzeusze w Nowym Testamencie. To pokazuje jak wielka jest siła ducha, gdy człowiek pomimo upadków umie się podnieść, gdy sobie wybaczy i zaufa, że potrafi na nowo iść do przodu. Dlatego Biblia od zawsze inspirowała wielu twórców każdego rodzaju sztuki.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Świat w którym żyjemy

Toksyczni ludzie

O przyjaźni